Aktualności

3

Co za emocje! Półmaraton Warszawski i nie tylko!

30. 03. 2017

Ostatni weekend marca wprost ociekał emocjami.

1Jan Popławski przetruchał się w ostatnim biegu z cyklu Wesołych Biegów Górskich, tak by odebrać nagrodę za trzecie miejsce za cały cykl biegów! To wszystko było związane z niedzielnym startem w Akademickich Mistrzostwach Polski w biegach przełajowych. Na trasie liczącej 9 kilometrów i 3 podbiegi uzyskał czas 32 minuty i 44 sekundy. Gratulujemy!
2O 15 Kuba Bielecki na seminariach przed Półmaratonem Warszawskim opowiadał o tym jak być najszybszym!
1W niedzielny poranek w Poznaniu reprezentowała nas Bożena Jaskowska, czyli Run Bo. Na dobre wróciła po kontuzji z poprzedniego sezonu i dystans półmaratonu biega na poziomie listopadowego biegu niepodległości, choć jak każdy High Achiver chciałaby biegać jeszcze szybciej! Cierpliwości! 😉

 

W Warszawie wszystko zaczęło się w około 9:15. Zawodnicy odebrali swoje klubowe koszulki i stanęli na wspólne zdjęcie. Dziękujemy Wam za tak liczne przybycie.

3

Po rozgrzewce poprowadzonej przez trenera Kamila, wszyscy jak jeden mąż stanęli na starcie największego biegu w Warszawie. Dla większości zawodników warunki były sprzyjające (są także tacy, którzy lubią biegać w 30 stopniowym upale), co zaowocowało wieloma życiówkami. Oto wyniki:

L.P. IMIĘ I NAZWISKO CZAS
1 Kamil Nagórski
1:18:35
2 Paweł Mitruś 1:19:29
3 Paweł Kalinowski 1:19:33
4 Radek Serwiński 1:20:04
5 Przemek Ciupiński
1:23:55
6 Grzegorz Wierzbicki 1:25:34
7 Kuba Bielecki 1:26:41
8 Wiktor Kozakowski 1:26:54
9 Łukasz Korbacz 1:26:55
10 Kamil Grycz 1:27:19
11 Michał Maździarz 1:28:51
12 Łukasz Bednarek 1:29:54
13 Grzegorz Kędzior 1:30:06
14 Marcin Niegowski 1:32:59
15 Jarek Dmowski 1:33:42
16 Michał Dzioba 1:34:08
17 Sebastian Andrzejczyk 1:34:56
18 Tomasz Czarnecki 1:35:25
19 Kuba Pasikowski 1:35:48
20 Piotr Barwiński 1:35:50
21 Tomasz Szymański 1:38:14
22 Adam Krzesak 1:38:40
23 Artur Sitarek 1:39:45
24 Jarek Oleszczuk 1:39:57
25 Michał Kukuła 1:41:02
26 Michał Paź
1:41:38
27 Radosław Czekirda 1:42:35
28 Kasia Kopańska 1:42:43
29 Darek Manikało 1:43:34
30 Krzysiek Pilarczyk 1:44:52
31 Bartek Miszewski 1:45:09
32 Piotr Czublun 1:45:50
33 Andrzej Krasuski 1:48:56
34 Tomek Ciepliński 1:49:19
35 Jarek Beczek 1:50:44
36 Michał Dzioba 1:34:08
37 Bartek Tomaszewski 1:52:13
38 Dorota Błoszyk 1:53:04
39 Elwira Sitarek 1:55:06
40 Maria Church 1:56:47
41 Maciek Chaberek 1:59:07
42 Michał Stanik 1:59:50
43 Darek Wereszczyński 2:15:58

 

Trener Kamil tak podsumował start swoich zawodników.

Dla mnie, jako trenera, PMW jest co roku bardzo ważnym wyścigiem. Podsumowuje kawał pracy wykonanej w zimę przez zawodników, zamyka rozdział pod tytułem „dużo trenujemy, a nic się nie dzieje” i zapowiada wiosnę, czyli wreszcie można trenować z całą przyjemnością do zawodów triathlonowych.
W 12 Półmaratonie Warszawskim wystartowało 10 moich zawodników i co tu ukrywać, prawie wszyscy pobiegli najlepsze 21.095km w swoim życiu.
Przemek pobiegł ciekawy bieg – 2x10km z finiszem i 40” przerwą  środku, która nie przeszkodziła mu w pobiciu zeszłorocznego PB o blisko minutę.  Jak się okazuje, sezon bez przygód w którymś z warszawskich biegów, jest dla Przemka sezonem straconym. Nie da się ukryć, że na pewno pomogło mu w tym biegu, katowanie przez zimę  tempa startowego w newralgicznym punkcie wyścigu, czyli wzdłuż Kanałku Piaseczyńskiego.  Mógł się tam czuć, jak u siebie.
Wiktor, po ciężkim obozie w Calpe i małej stagnacji biegowej, pobiegł swoje najlepsze zawody, trzymając mocne i równe tempo. Do tego stopnia, że pod koniec zabrakło sił na zwyczajowy, ostry finisz. Mądra taktyka pozwoliła poprawić najlepszy (zeszłoroczny) rezultat o ponad 6 minut (!).
Tegoroczne sprawdziany biegowe były dość nieszczęśliwe dla Michała Maździarza. Mocno pracował, a rezultaty delikatnie mijały się z jego oczekiwaniami. Najważniejsze, że dalej ciężko trenował , wierząc, że praca musi się zwrócić. I tak się stało – odpalił prawdziwą petardę w niedzielę, rozprawiając się wreszcie z mityczną granicą 90’ o ponad minutę, mimo trochę zbyt szybkiego biegu przez pierwsze 15km.
Grzesiek w tym roku sceptycznie podchodził do zawodów biegowych. Poprzedni  rok miał kłopoty z Achillesami, ale na razie wygląda na to, że kontuzja jest za nami. Sceptycznie podchodził, co nie przeszkodziło mu pobiec 2 półmaratonów w ciągu 3 tygodni. Pierwszy na Malcie (na którym suma przewyższeń jest ujemna, więc jest traktowany jako wyścig z górki), gdzie ustanowił swój nowy półmaratonowy rekord, a drugi w ostatnią niedzielę. Nie odkrywając tajemnic zawodnik-trener, powiem tylko, że „nie zgadzał się” do końca ze mną, że może pobiec szybciej  niż na Malcie.  Na mecie okazało się, że pobiegł szybciej o 25”, a do 1:30 zabrakło mu … 6 sekund.
Jarek Leśniewski ma sezon pełen przygód. Praca nie pozwala mu trenować tyle,  ile by chciał, ale niedzielny wynik  i poprawa życiówki o kilkanaście cennych sekund pokazuje, że zaczyna treningowo wychodzić na prostą.
Jarek Oleszczuk pobiegł najlepszy półmaraton w życiu (jak to w debiucie), łamiąc „przy okazji” czas z Chomiczówki. Idealnie wczuł się w zawody, utrzymując dobre tempo i zostawiając siły na ostatnie trudniejsze 4km. Z biegu na bieg wyraźnie się rozkręca, co pokazuje jak wielką pracę wykonał od początku sezonu. Półmaraton pobiegł szybszym tempem niż bieg mikołajkowy w grudniu.
Tegorocznemu debiutantowi w tri i dotychczasowemu ultrasowi, czyli Michałowi Kukule, do pełni przygotowania do wyścigu zabrakło … wybiegań. Może wydawać się to śmieszne, ale połowa zimy nie rozpieszcza Michała. Wypadło nam kilkanaście treningów, na przemian biegowych i pływackich, przez zmaganie się z drobnymi i większymi urazami.  Sam wyścig pokazał aktualne możliwości Michała, który pobiegł „z głową”,  nie dając się adrenalinie po starcie i trzymał równe tempo.  Brak ostatnio wspomnianych dłuższych biegów odbił na ostatnich „górkach”, ale Michał przezwyciężył ból i dobiegł cały do mety.
Jarek Beczek trafił na wyścigu ze wszystkim: zjadł wcześniej przetestowane śniadanie, był odpowiednio nawodniony,  wyspany.  Tylko założone tempo okazało się trochę za … wolne. Przez to został trochę przyblokowany w wąskim gardle w Łazienkach.  Jak sam zauważył, pierwszy wyścig bez problemów z brzuchem, kolkami i tempo pozwoliło przyśpieszyć pod koniec. Pewnie 1:50 było w zasięgu, ale poprawa w stosunku do zeszłego roku o ponad 8’ też daje powody do wielkiej satysfakcji.
Mój jedyny damski rodzynek w PMW, czyli Dorota miała z półmaratonem małe rachunki do wyrównania.  Poprzedni start (debiut) w Warszawie był dwa lata temu i był nie do końca … przygotowany. W tym sezonie miało być inaczej. Dorota co start poprawiała życiówki z zeszłego roku. Niestety ostatnie długie wybieganie w tym sezonie miało miejsce 12 lutego. Pewnie nie napawało to optymizmem, ale Dorota (jako tytan pracy)  pracowała mocno na rowerze, a sam wyścig okazał  się być dla niej … przyjemny, jak wspomniała na mecie. Jedyny kłopot z tym, że musiała biegać slalomem wyprzedzając „milion” ludzi. Podobnie jak u Jarka, Łazienki spowolniły tempo biegu i musiała nadrabiać do docelowego tempa. Oczywiście, braku niektórych treningów nie da się oszukać i na mięśniach nóg mocno odbiło się to, co organizatorzy zostawili na ostatnich 4km. 3 podbiegi zrobiły swoje, więc końcówka, aby utrzymać zakładany czas, była pełna walki. Na mecie możemy zapisać kolejną poprawę rezultatu.
Maciek miał łatwe zadanie. Poprawić zeszłoroczny czas o ponad 8’ i zejść poniżej 2h. Musiał „tylko” utrzymać tempo z Biegu Mikołajkowego z grudnia, lub innymi słowy z 15km z Chomiczówki ze stycznia. I zadanie wykonał bezbłędnie, nie dość że zbił 2h, to może teraz pochwalić się nową życiówką na poziomie 1:59.

Tydzień temu  w Gdyni, Tomek Prosiński zapoczątkował wśród moich zawodników wiosenne  bieganie. Jak powiedział  „W górę i w dół przy porywistym wietrze. Nie można było ustabilizować tempa. Brzydka trasa tylko czas zgodnie z założeniami co do 5 sek”. Cel założony na wyścig został w pełni zrealizowany, a trzeba wspomnieć, że mimo poprawienia życiówki o blisko 3’, wyścig ten był tylko przetarciem przed maratonem w Rotterdamie.

Kuba napisał bardziej zdawkowo.

Widać że praca którą wykonywaliśmy na środowych treningach biegowych dała ogromny efekt. Wszyscy Ci, którzy pojawiali się regularnie w każdą środę zrobili ogromny postęp w stosunku do poprzedniego roku. Cieszy świetny występ Pawłów – Mitrusia i Kalinowskiego, którzy złamali magiczną granicę godziny i dwudziestu minut. Radek źle rozłożył tempo i musiał obejść się smakiem. To na pewno wskazówka dla nas wszystkich, że nieważne jak jesteśmy doświadczeni błędy mogą zdarzyć się zawsze. Łukasz Bednarek jest na swoim stałym mocnym poziomie i regularnie łamie granicę półtorej godziny. Grzesiek Wierzbicki przesadził z ekologią, bo dnia poprzedniego sprzątał las w ramach przygotowań do zawodów, które będzie organizował, choć on także pobiegł na swoim stałym wysokim poziomie. Niestety nie wszystkim udało się powtórzyć wynik z poprzedniego roku. Kilka treningowych tygodni, które uciekły trójce moich zawodników i próba utrzymania ambitnych celów z początku przygotowań skutkowało czasami o gorszymi o ponad 5 minut. Odbijemy to sobie. Z drugiej strony bardzo cieszą przełamania biegowe Darka, Sebastiana, Piotrka, Bartka i Elwiry. To także efekt ciężkiej pracy, którą panowie wykonywali w trakcie zimy na Agrykoli, ale także w zaciszu domowego ogniska!  Gratulacje!

Kilka słów od Magdy

Kilku zawodnikom udało się poprawić tempo z biegu Chomiczówki sprzed dwóch miesięcy. Tomek i Kuba jak zwykle osiągnęli bardzo podobny rezultat. Tomkowi przytrafiły się kłopoty techniczne z zegarkiem i swój bieg musiał oprzeć głównie na odczuciach. Te problemy nie powstrzymały go od wybiegania nowej życiówki. Kuba od początku trzymał równe tempo i pięknym finiszem pokazał, że w pełni zasłużył na ten rezultat. Kasia i Maria godnie reprezentowały żeńskie grono. Kasia przez cały dystans utrzymała równe tempo wyraźnie poniżej 5min/km co przyniosło jej wyśrubowaną nową życiówkę! Bartek w tym roku konsekwentnie idzie naprzód. Pokazuje, że systematyczne treningi dają zamierzone efekty. Radek udowodnił, że sezon zimowy i baza wykonana na nartach biegowych nie poszły w las i przełożył to wszystko na bardzo dobry bieg. Michał debiutował na tak długim dystansie i udało mu się uzyskać czas, który w listopadzie wydawał się bardzo odległym celem.  Dawid startował na tym samym dystansie, ale tydzień wcześniej w Gdyni. Potraktowaliśmy ten bieg „z marszu”, a i tak udało mu się dobrze zaprezentować. Jest dobry prognostyk przed nadchodzącym sezonem triathlonowym.

Wszystkim serdecznie gratulujemy!

Galeria z zawodów

Zdjęcia Kasi Skoczylas i Hani Soleckiej! Dziękujemy!

  • logo-high-level
  • logo-endu-sport
  • logo-enea-tri-tour
  • logo-jbl-tri-sierakow
  • logo-enea-challenge-poznan
  • logo-triathlon-charzykowy
  • logo-triathlon-szczecin
  • logo-challenge-poznan
  • logo-dr-best
  • logo-tripower

Privacy Preference Center


  • Warning: reset() expects parameter 1 to be array, string given in /home/platne/serwer14942/public_html/wp-content/plugins/gdpr/public/partials/privacy-preferences-modal.php on line 32

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/platne/serwer14942/public_html/wp-content/plugins/gdpr/public/partials/privacy-preferences-modal.php on line 74

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?